Z samego wyglądu Davies zasługiwał na określenie Nestora i Wielkiego Maga kanadyjskiej literatury współczesnej. Potężnej budowy brodaty mężczyzna spoglądał ze swych licznych portretów wzrokiem wszechwiedzącego mędrca, zdolnego przeniknąć do głębi duszę obserwatora. I coś chyba było w tej mistyce portretów wybitnego pisarza, bowiem wieloletnia kariera i sukcesy literackie Daviesa pozwalają twierdzić, że ten pisarz, dziennikarz, eseista i krytyk, niegdyś aktor i profesor uniwersytetu, jest niepospolitym znawcą tematu, jaki sobie obrał do analizy – psychiki i obyczajowości współczesnych mu Kanadyjczyków, a także (jeśli coś takiego w ogóle istnieje) – psychiki współczesnej Kanady.

 

Urodzony w Thamesville w Ontario w zamożnej i wpływowej rodzinie (jego ojcem był senator William Davies), Robertson w dzieciństwie uległ fascynacji teatrem. I to zainteresowanie nigdy nie opuściło go, chociaż współcześnie myśli się o nim przede wszystkim jako o powieściopisarzu. Zainteresowanie dramaturgią pozwoli mu jednak, być może, tak wspaniale szkicować na kartach swoich książek sylwetki fascynujących, pełnych dramatyzmu postaci. Uczył się w ekskluzywnej torontońskiej szkole Upper Canada College, studiował na renomowanym uniwersytecie Queen’s i w Oxfordzie. W Anglii trafił na deski sceniczne już jako zawodowy aktor, by w końcu trafić do zespołu londyńskiego Old Vic. Wrócił do Kanady na stanowisko redaktora jednego z bardziej wpływowych pism literacko-kulturalnych kraju, „Saturday Night”. Później przeniósł się do Peterborough, gdzie kierował lokalnym pismem „Examiner”. Jak sam stwierdził, ta właśnie praca pozwoliła mu na obserwację niezwykłych postaci zaludniających Kanadę i okazała się galerią portretów, następnie przeniesionych na karty jego książek. W nadchodzących dziesięcioleciach pisze wiele książek, powieści i dramatów. Za jeden z nich, „Eros at Breakfast”, otrzymał nawet w 1948 roku nagrodę dla najlepszego współczesnego dramaturga kanadyjskiego.

 

W latach sześćdziesiątych i siedemdziesiątych Robertson Davies pojawia się na University of Toronto, gdzie wykłada literaturę kanadyjską. Jednocześnie – tworzy ją, publikując zbiory humorystycznych esejów, powieści, opracowania teoretyczne. Rośnie biblioteka jego publikacji, a zarazem rośnie lista honorów i zaszczytów, na jakie sobie długoletnią pracą zasługuje. W ciągu długich lat pisarskiej i akademickiej kariery Robertson Davies otrzymał honorowe tytuły naukowe od niemal wszystkich ważniejszych uczelni Kanady.

 

W tym ostatnim fakcie zawarta jest swoista ironia losu, jako że tematem bodajże najlepiej znanej i najbardziej popularnej trylogii powieści Daviesa, tzw. „The Salterton Trilogy”, jest właśnie świat akademicki fikcyjnego uniwersytetu w fikcyjnym mieście Salterton. Jak w soczewce, w książkach tej trylogii skupiają się najzabawniejsze, ale i najcelniejsze obserwacje poczynione przez pisarza i odnoszące się nie tylko (chociaż w znacznym stopniu przede wszystkim) właśnie do świata akademickiego. Przez pryzmat zamkniętej społeczności uniwersytetu w nieistniejącym mieście Ontario Robertson Davies ukazał współczesnych Kanadyjczyków z ironią, ale i dużą dozą sympatii i zrozumienia. Umiejętnie szkicując portrety, rozprawił się zdecydowanie z mitem uzależnienia kanadyjskiej kultury i kanadyjskiej charakterystyki narodowej od Stanów Zjednoczonych. Potrafił wydobyć indywidualność Kanady i jej mieszkańców, potrafił wydobyć na światło dzienne indywidualne, niepowtarzalne cechy tego zbiorowego portretu.

 

A jednocześnie – potrafił zabawić czytelnika prozą o nieodpartym wdzięku, przepełnioną dobrodusznym humorem, chociaż niepozbawioną ostrza satyry. Robertson Davies umiał znaleźć i zachować na kartach swych powieści delikatną równowagę między kpiną a sympatią, między krytyką a krytykanctwem.

 

Literacki chwyt polegający na stworzeniu fikcyjnego świata w celu opisania świata realnego nie jest niczym nowym w światowej literaturze. Rzadko jednak pisarzom udaje się zastosować tę metodę z takim powodzeniem, jak potrafił to zrobić Robertson Davies. Krytycy literatury przytaczają dość liczne w dziejach tej sztuki przykłady – jak chociażby zbiorowy porter XIX-wiecznej Anglii zawarty na kartach powieści Anthony Trollope’a – dla porównania z pracami Robertsona Daviesa. Kanadyjski artysta nie przejmował się tymi wywodami, wiedząc doskonale, że jego dzieło – nawet jeśli nie jest oryginalne w swej metodzie – pozostaje unikalnym portretem swojego obiektu: współczesnej, nieco prowincjonalnej, ale niemniej fascynującej Kanady.

 

A jeśli nawet książki Daviesa nie będą w przyszłości zbierać tak entuzjastycznych recenzji na jakie zasługują sobie dzisiaj, wielkim i niewątpliwie cennym wkładem pisarza i dramaturga do współczesnej kultury kraju pozostanie szekspirowski festiwal teatralny w Stratford, którego Davies był jednym z głównych inicjatorów i organizatorów.